Od poniedziałku firmy mogły rozpocząć składanie wniosków o zwrot ceł po tym, jak Sąd Najwyższy uznał flagowy plan ekonomiczny prezydenta Donalda Trumpa za niezgodny z konstytucją. Stanowiło to nie tylko poważny cios dla agendy Trumpa, ale według byłego urzędnika Białego Domu jest to "sama definicja porażki".
"W historii najgorszych samozwańczych debakli politycznych, polityka celna administracji powinna znaleźć się na krótkiej liście" – napisał Kim R. Holmes, historyk i były asystent sekretarza stanu za czasów George'a W. Busha. "Nie ma w ogóle żadnej wartości odkupieńczej w całej tej sordydnej sprawie" – powiedział Holmes.
Według Holmesa cła – które przyniosły ponad 166 miliardów dolarów, zasadniczo pobierając podatek importowy od amerykańskich konsumentów – były "marnotrawstwem czasu i pieniędzy rządowych". "Oskubały konsumentów, którzy nie odzyskają pieniędzy zapłaconych w wyższych cenach", "zaszkodziły gospodarce i amerykańskim firmom" oraz "nic nie zrobiły, by przywrócić amerykański przemysł".
Jak zauważa Holmes, część zebranych pieniędzy pozostanie w Skarbie USA z niewielką korzyścią, ponieważ środki te "wciąż zostały wyjęte z amerykańskiej prywatnej gospodarki i w związku z tym nadal nie są dostępne na inwestycje, zatrudnianie nowych pracowników, wypłacanie wynagrodzeń i inne rzeczy, które amerykańskie firmy muszą robić".
Co więcej, sam fakt, że administracja Trumpa próbowała wprowadzić niekonstytucyjną politykę, "ustanowił straszny precedens prawny", który "wraz z innymi przypadkami naginania prawa, ogólnie podważa rządy prawa".
Trump pierwotnie twierdził, że jego uprawnienia do nakładania opłat bez zgody Kongresu zostały potwierdzone na mocy niejasnej ustawy awaryjnej z lat 70., która nawet nie zawierała słowa "cła". Sąd Najwyższy nie zgodził się z prezydentem, stwierdzając: "W świetle zakresu, historii i konstytucyjnego kontekstu tego deklarowanego uprawnienia, musi on wskazać wyraźne upoważnienie kongresowe do jego wykonania".
A teraz, gdy administracja zwraca pieniądze firmom, mówi Holmes, "przyznaje... że krytycy ceł mieli rację przez cały czas i że Trump był oczywiście w błędzie. To jest sama definicja porażki".
Cła, które Trump często nakładał zarówno na kraje wrogie, jak i sojusznicze, próbując wymusić ustępstwa polityczne, zakłóciły globalną gospodarkę, podzieliły sojusze i wzmocniły postrzeganie Chin jako bardziej niezawodnego partnera handlowego. To nie tylko przyniosło Chinom korzyści ekonomiczne, ale skłoniło świat do postrzegania Pekinu jako bardziej niezawodnego sojusznika.
"Cła zwiększyły miękką siłę Chin i osłabiły amerykańską" – napisał analityk polityki fiskalnej i były pracownik Kongresu Kurt Couchman w odpowiedzi na Holmesa. "Łamanie umów z innymi krajami ma realne koszty" – dodał Couchman.


